BEZPIECZEŃSTWO ENERGETYCZNE ZIELONEJ GÓRY-Zapowiedź wykładu i debaty

BEZPIECZEŃSTWO ENERGETYCZNE ZIELONEJ GÓRY to temat najbliższej debaty Zielonogórskich Perspektyw.

Termin debaty 13 czerwca br, wprowadzajacym będzie  prof. Marian Miłek.

Pamiętamy jak ważyły się losy wielkiej inwestycji motoryzacyjnej w naszej okolicy. Ostatecznie inwestor wybrał Słowację. Jednym z powodów nie skorzystania z oferty był niewystarczający poziom zabezpieczenia dostawy energii elektrycznej. Na miejscu mamy poważnego komercyjnego producenta energii elektrycznej Elektrociepłownię Zielona Góra, ale nasze miasto nie może bezpośrednio korzystać z energii tu produkowanej, brak bezpośredniego połączenia sieciowego.

Elektrociepłownia_Zielona_Góra

                                                                                                                 (źródło obrazu: Wikipedia)
Przed energetyką krajową stają poważne wyzwania tak w zakresie produkcji jak i przesyłu energii.

Jakie główne zadania stają przed energetyką krajową przedstawia artykuł zamieszczony na portalu MSN.

Energia ze sztormu czy sztorm w energii? Dziur w energetyce jest tak
dużo, że może nam zabraknąć mocy.
Zabraknie nam mocy – ostrzegają eksperci Europejskiego Instytutu Miedzi. Już dziś widać, że zapotrzebowanie rośnie bardzo szybko – tylko w 2017 roku produkcja energii elektrycznej zwiększyła się o ponad 2 proc. rok do roku. A lista problemów jest bardzo długa i zaczyna się przy najbliższym słupie energetycznym.

IMG_20180522_111946~5
Strata po drodze 7 procent – tyle z wytworzonej energii ginie w czasie jej przesyłu. Powodem jest zły stan linii energetycznych oraz przestarzałe rozwiązania technologiczne. To spora strata, która realnie przekłada się na pieniądze, bo jak wynika z szacunków Biura Bezpieczeństwa Narodowego, chodzi o aż 2 mld zł
rocznie. Gdyby chcieć sieć zmodernizować, w tym okablować ją pod ziemią zamiast utrzymywać kable wiszące na słupach, należałoby wyłożyć ponad 40 mld złotych.
Ale dziur jest więcej. Realne straty notowane są także na etapie produkcji – około jednej czwartej mocy wytwórczych w Polsce pochodzi z bloków starszych niż 40 lat, a 60 proc. ma więcej niż 30 lat. W przypadku bloków węglowych (tych mamy najwięcej) stare jednostki mają katastrofalną wręcz sprawność – ok. 33 proc. To znaczy, że ze 100 proc. węgla są w stanie wycisnąć jedynie 33 proc. Dla porównania jednostki gazowe pracują z ponad 60 proc. efektywnością, a najnowsze bloki węglowe, jak ten oddany ostatnio w Kozienicach przez Eneę czy budowany w Jaworznie przez Tauron oraz w Opolu
przez PGE dochodzą do 46 proc.
Ubytki podczas przesyłu są również wynikiem dużego rozproszenia sieci – elektrownie są rozmieszczone nierównomiernie, a odbiorcy prądu znajdują się w dużych odległościach od nich.
Polska sieć przesyłowa i dystrybucyjna energii elektrycznej ma długość ponad 14 tys. km. Przeważają w niej linie o napięciu 220 kV. Do tego doliczyć trzeba rozbudowaną sieć niskiego napięcia, która dostarcza energię elektryczną do odbiorców indywidualnych. To właśnie linie niskiego napięcia w dużej mierze odpowiadają za generowanie strat.
Inwestycje w modernizację oraz rozbudowę polskiej sieci przesyłowej i dystrybucyjnej wydają się więc nieuniknione, pomimo iż będą wiązały się one z koniecznością poniesienia znacznych nakładów inwestycyjnych. Taki scenariusz jest tym bardziej realny, że do zapobiegania stratom przesyłowym i poprawy efektywności energetycznej zobowiązują nas m.in. unijne przepisy.
Operatorzy polskich elektrowni i elektrociepłowni, aby spełnić wymagania w zakresie ograniczenia emisji, będą zmuszeni wydać znaczne środki na modernizację swoich obiektów, np. przy użyciu miedzi. –
Szacuje się, że wykorzystując doskonałą przewodność elektryczną miedzi, w ciągu następnych 10-20 lat w Europie będzie można zmniejszyć emisję CO2 o 100 milionów ton rocznie – mówił Michał Ramczykowski, prezes Europejskiego Instytutu Miedzi, który zorganizował na Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach wystawę poświęconą zrównoważonej energii.

Energia ze sztormu. I atomu?
W ocenie ekspertów od miedzi, w polskich warunkach rozwiązaniem problemu modernizacji i zwiększenia bezpieczeństwa systemu energetycznego może być rozwój morskiej energetyki wiatrowej. Według szacunków jej potencjał produkcyjny wynosi od 8 do 10 GW. Pierwsze elektrownie morskie mogą być podłączone do krajowej sieci już w 2025 r., a do 2035 mogłyby osiągnąć moc 8 GW, zaspakajając ok. 20 proc. zapotrzebowania na energię elektryczną w Polsce. Ale minister energii Krzysztof Tchórzewski podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego powiedział
wyraźnie, że nie wyobraża sobie zgody na budowę morskich farm wiatrowych bez jednoczesnej zgody na budowę elektrowni atomowej. A tej wciąż brak, przynajmniej w jasnej i jednoznacznej formie. Tchórzewski przypomniał też, że elektrownie atomowe mają być przystosowane do pracy nawet przez 80-100 lat. I choć ważną sprawą jest pozyskanie finansowania na ok. 75 mld zł, a inwestycja zwraca się
długo, to jest to „nasza szansa gospodarcza i cywilizacyjna”.
Węgiel nie da o sobie zapomnieć Zdaniem prelegentów, którzy na EKG w Katowicach dyskutowali w czasie spotkań poświęconych energii, wiele wskazuje jednak na to, że nawoływania do odejścia od węgla były przedwczesne.
Gospodarka niskoemisyjna to nie gospodarka zdekarbonizowana. To nadużycie semantyczne, bloki węglowe są coraz bardziej efektywne – przekonywał jednak Filip Grzegorczyk, prezes Taurona. I jako przykład tego, jak zmienia się sytuacja, podał należącą do Kompanii Węglowej kopalnię Brzeszcze. – To była jedna z najgorszych kopalń. Zarzucano nam, że jej przejęcie to decyzja polityczna, ale ta narracja nie
wytrzymuje konfrontacji z rzeczywistością. To dziś dobra kopalnia – przekonywał. Ale nie widać tego w wynikach za I kw. 2018 r. Tauronu. Produkcja węgla handlowego w jego kopalniach (oprócz Brzeszcz to Janina i Sobieski) spadła o 6 proc. do 1,42 mln ton w porównaniu do I kw. 2017 r. A sprzedaż węgla handlowego spadła o 20 proc. do 1,43 mln ton. A w ubiegłym roku, gdy ceny węgla były bardzo wysokie, a górnictwo notowało rekordowe zyski Tauron Wydobycie skończył rok pod kreską. Jednak jakość węgla
z Brzeszcz jest dobra, a trzecia kopalnia pozwala Tauronowi na zwiększenie pokrycia zapotrzebowania na węgiel we własnych elektrowniach swoim surowcem.
Inna kwestia, na którą zwracano uwagę, to nasze przygotowanie do rzeczonej dekarbonizacji. A to wciąż jest niewystarczające. – Klient oczekuje energii stale. A to energetyka konwencjonalna stabilizuje rynek. Nie mamy jeszcze magazynów, by energię z OZE przechowywać – zwracał uwagę Mirosław Kowalik,
prezes Enei.

Kilka lat temu przekaz był taki, że węgla trzeba mniej, żeby zmniejszać możliwości produkcyjne, że będą inne źródła energii. W 2017 r. import węgla do Europy wyniósł 172 mln ton. Co nam to pokazuje? Że w ujęciu europejskim planowanie wychodzi nam średnio. 172 mln ton to jakieś 40 kopalń, pół miliona miejsc pracy, które istnieją poza UE, ale skutki spalania węgla i obciążenia środowiskowe mamy w UE.
Zdolności produkcyjne zostały ograniczone o 10 mln ton, a rynek potrzebuje nagle 6 mln ton paliwa – przekonywał z kolei Tomasz Rogala, prezes Polskiej Grupy Górniczej.

(źródło obrazu w nagłówku: Wikimedia Comons)

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s